Turystyka

mar
11
2011
Wpisany przez Przemek Graczkowski

Barcelona miasto w północno-wschodniej Hiszpanii, nad Morzem Śródziemnym, stolica prowincji o tej samej nazwie oraz wspólnoty autonomicznej Katalonii. Drugie co do wielkości miasto Hiszpanii. Główny ośrodek przemysłu kraju i finansowy regionu. Duży port morski oraz port lotniczy – Prat de Llobregat. Barcelona zajmuje 100,4 km² i liczy 1,621,537mieszkańców. Aglomeracja Barcelony liczy 3 774 000 mieszkańców.
W 1992 r. miasto było gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich.
Barcelona znajduje się w strefie klimatu środziemnomorskiego, z łagodnymi, wilgotnymi zimami i suchymi latami. Styczeń i luty są najchłodniejszymi miesiącami ze średnią temperaturą 10°C. Opady śniegu są bardzo rzadkie. Lipiec i sierpień są najcieplejszymi miesiącami, ze średnią temperaturą 30°C. Najwyższa odnotowana temperatura w mieście to 38,6°C. Najlepszymi miesiącami w których warto zwiedzać miasto to czerwiec i wrzesień za względu na mniejszą liczbę turystów.

lis
21
2010
Wpisany przez Grzegorz Łobodziński

Już około południa stało się jasne, że zastanawiać się właściwie nie ma nad czym, bo deszcz na przemian z silnym wiatrem raczej nie pozwoli dziś na realizację naszych planów. Najgorsze, że również za tydzień nie było szans na wypłynięcie, przynajmniej nie całą ekipą. Ja miałem już przecież umówionego wędkarza, a Kaziu wracał do pracy.Chcąc nie chcąc rozstaliśmy się w ponurych nastrojach, ale z mocnym postanowieniem, że nie odpuścimy sobie wyprawy.

Wracałem do Partęczyn nie oglądając się za siebie, wiatr ucichł ale mijani z rzadka wędkarze spoglądali na mnie, jak na wariata - kto w taką pogodę pływa kajakiem? Na Strażymiu czekała mnie miła niespodzianka, Kaziu w drodze do domu zrobił sobie przystanek i czekał na mnie, żebym nie musiał sam targać załadowanego kajaka przez spiętrzenie. We dwójkę sprawnie przenieśliśmy sprzęt pod górkę i zdążyliśmy jeszcze napić się pysznej kawy w pobliskim barze.

 
lis
16
2010
Wpisany przez Grzegorz Łobodziński

obrazek Małe Partęczyny

Pomysł na jakieś optymistyczne zakończenie jednego z najmniej udanych sezonów turystycznych zrodził się jeszcze pod koniec sierpnia. Razem z grupką przyjaciół przy ognisku podsumowywaliśmy, a raczej opłakiwaliśmy "chmielowymi łzami", ujemny bilans inwestycji w tegoroczne wakacje. Jedna z koleżanek trafnie skwitowała piętrzące się trudności:

- To jakby twoją łajbą płynąć Drwęcą pod prąd...

Pomijając rozbawienie kolegów w reakcji na jej słowa, krótko wyjaśnię, że "twoja łajba" - to mój ostatni nabytek, a właściwie prezent od znajomego (dzięki Panie Piotrze!) w postaci wiekowego kajaka z laminatu, który wygląda jak siedem nieszczęść i tyleż samo waży. Mimo wszystko darzę go wielkim sentymentem i mam nadzieję, że uda mi się przez zimę przywrócić mu dawną świetność, choć już teraz nieźle się na wodzie sprawuje.