Turystyka

Barcelona miasto w północno-wschodniej Hiszpanii, nad Morzem Śródziemnym, stolica prowincji o tej samej nazwie oraz wspólnoty autonomicznej Katalonii. Drugie co do wielkości miasto Hiszpanii. Główny ośrodek przemysłu kraju i finansowy regionu. Duży port morski oraz port lotniczy – Prat de Llobregat. Barcelona zajmuje 100,4 km² i liczy 1,621,537mieszkańców. Aglomeracja Barcelony liczy 3 774 000 mieszkańców.
W 1992 r. miasto było gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich.
Barcelona znajduje się w strefie klimatu środziemnomorskiego, z łagodnymi, wilgotnymi zimami i suchymi latami. Styczeń i luty są najchłodniejszymi miesiącami ze średnią temperaturą 10°C. Opady śniegu są bardzo rzadkie. Lipiec i sierpień są najcieplejszymi miesiącami, ze średnią temperaturą 30°C. Najwyższa odnotowana temperatura w mieście to 38,6°C. Najlepszymi miesiącami w których warto zwiedzać miasto to czerwiec i wrzesień za względu na mniejszą liczbę turystów.
Już około południa stało się jasne, że zastanawiać się właściwie nie ma nad czym, bo deszcz na przemian z silnym wiatrem raczej nie pozwoli dziś na realizację naszych planów. Najgorsze, że również za tydzień nie było szans na wypłynięcie, przynajmniej nie całą ekipą. Ja miałem już przecież umówionego wędkarza, a Kaziu wracał do pracy.Chcąc nie chcąc rozstaliśmy się w ponurych nastrojach, ale z mocnym postanowieniem, że nie odpuścimy sobie wyprawy.
Wracałem do Partęczyn nie oglądając się za siebie, wiatr ucichł ale mijani z rzadka wędkarze spoglądali na mnie, jak na wariata - kto w taką pogodę pływa kajakiem? Na Strażymiu czekała mnie miła niespodzianka, Kaziu w drodze do domu zrobił sobie przystanek i czekał na mnie, żebym nie musiał sam targać załadowanego kajaka przez spiętrzenie. We dwójkę sprawnie przenieśliśmy sprzęt pod górkę i zdążyliśmy jeszcze napić się pysznej kawy w pobliskim barze.

Pomysł na jakieś optymistyczne zakończenie jednego z najmniej udanych sezonów turystycznych zrodził się jeszcze pod koniec sierpnia. Razem z grupką przyjaciół przy ognisku podsumowywaliśmy, a raczej opłakiwaliśmy "chmielowymi łzami", ujemny bilans inwestycji w tegoroczne wakacje. Jedna z koleżanek trafnie skwitowała piętrzące się trudności:
- To jakby twoją łajbą płynąć Drwęcą pod prąd...
Pomijając rozbawienie kolegów w reakcji na jej słowa, krótko wyjaśnię, że "twoja łajba" - to mój ostatni nabytek, a właściwie prezent od znajomego (dzięki Panie Piotrze!) w postaci wiekowego kajaka z laminatu, który wygląda jak siedem nieszczęść i tyleż samo waży. Mimo wszystko darzę go wielkim sentymentem i mam nadzieję, że uda mi się przez zimę przywrócić mu dawną świetność, choć już teraz nieźle się na wodzie sprawuje.
TURYSTYKA